pawq.wordpress.com

Temat: Kuratorka niepokorna
Istotnie, trudna sytuacja. Głosowanie 5:4 na niekorzyść wojewody stwarza
podejrzenie, że wygrał układ komuszo-towarzyski. Nie znam kandydatki, ale
jeśli prawdą jest, że została dyrektorem szkoły nie w wyniku konkursu a
Przechszta przyniósl ja w teczce to dla mnie sprawa jest JASNA I BEZDYSKUSYJNA
(pod warunkiem, że ta teczka to nie jest plotka). Oczywiście wojewoda musi
dokonać wnikliwej oceny kandydata na którego POLECA ODDAĆ GŁOS SWOIM
PRZEDSTAWICIELOM. Tutaj odwrotu od kwalifikacji, dożwiadczenia, pracowitosci i
zdolności koncepcyjnych byc nie może. Wojewoda nie wybiera przecież swojego
kolesia. To nie ten czas. (przypomnę że nie tak dawno jedyną właściwością
kuratora byla jego przynależność do SLD i to jest FAKT). Znam kilku nauczycieli
z 30 letnim stażem przy tablicy (dyplomowani) którzy wyborem nie są zachwyceni.
Podchodzą jednak do sprawy tak jak do informacji o grubości zeszłorocznej
warstwy sniegu. A szkoda, rola kuratora jest ważna zwłaszcza w
kształtowaniu "oblicza szkoły i etyki w nauczaniu". Na poprawę wyników
uzyskiwanych na maturach w województwie nalezy kilka lat poczekać i dać
kuratorowi obok pieniędzy nowe narzędzia prawne do ręki. Osobiście śądzę, że
wojewoda nie zaakceptuje wyboru i nabór kandydatów rozpocznie sie od nowa.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,64,38142417,38142417,Kuratorka_niepokorna.html



Temat: Konfrontacja w szkole: dyrekcja i uczniowie ogl...
Oby tak dalej. Od wielu lat nasze szkolnictwo do tego dążyło.
Osiągnęliśmy to nad czym usilnie pracują nasze kolejne rządy.
Negatywny nabór do zawodu nauczyciela i całkowite zagubienie
celów szkoły doprowadziło do takiej sytuacji jak opisywana. Nie
jest to jednostkowy przypadek, choć mam nadzieję, że takich
drastycznych to jeszcze nie ma więcej. Dyrektorami szkół są
obecnie nie pedagodzy, a biznesmeni. Totalne nieporozumienie.
Nauczyciele zajmują się zbieraniem kwitów do teczek awansu.
Znany jest przypadek (w toruńskim), kiedy nauczyciel przyniósł
kosz do bielizny pełen kwitów, aby uzyskać awans na stopień
nauczyciela dyplomowanego. Nie ma pracy w szkole - jest
zbieranie i opracowywanie kwitów. Toleruje to dyrekcja.
Kuratorium te papiery przyjmuje i nie widząc nauczyciela (nie
mówiąc już o jego pracy, stosunku do uczniów, merytorycznym i
dydaktycznym przygotowaniu)przyznaje mu awans lub nie.
Dyrektorzy coraz cześciej mianowani są z politycznego nadania
lub kolesiowatego układu, cząsto nizgodnie z prawem. Wówczas
nie mając pojęcia o pracy w szkole, o pracy z uczniem, o pracy
nauczyciela a chcąc być "widocznym" dyrektorem wymyślają
najróżniejsze bzdury, które nie mają nic wspólnego z nauczaniem
i wychowaniem. Ale przykład idzie z góry - pani minister
wprowadza lekcje antykorupcyjne. Kolejne idiotyczne, pozorowane
działanie. Od kilku miesięcy całe społeczeństwo uczestniczy w
lekcji o korupcji. Tylko przesłanie jest inne - jak osłonić
kolesiów, kiedy nieocenzurowana prasa napisze o kolejnej
łapówce, kradzeży, współpracy wysoko postawionych polityków z
bandytami i tym podobne.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,427,7803422,7803422,Konfrontacja_w_szkole_dyrekcja_i_uczniowie_ogl_.html


Temat: szkoły językowe...
Witam

nie moge wypowiadać się na temat szkół prywatnych bo jeszcze w nich
nie uczyłem. Uczyłem natomiast w państwowych.
Wszędzie są plusy i minusy tej pracy.
W prywatnych zarobicie więcej, a może i znacznie więcej niż w szkole
państwowej. Nie ma problemów z dyscypliną,takich jakie sa w szkołach
publicznych. Małe grupy vs grupy 15 osobowe w publicznych.Czasami
może się zdarzyć, że jest cała grupa czyli 30 osób. No bo akurat
nauczyciel, który powinien mieć drugą grupe jest na chorobowym.
Plusy jakie widzę w szkołach publicznych to to, że jest pensja przez
12 miesięcy w roku, nie ważne czy pracujesz, czy masz ferie. W
prywatnych, z tego co wiem, dostajesz tylko za lekcje którą
przeprowadziłeś. Nie wiem ile jest takich pełnych miesięcy w
prywatnych szkołach kiedy się uczy, ale myślę, że gdzieś 8,9. Z tego
co wiem to na wakacjach także są intensywne kursy podczas których
można zarobić. Nie wiem ile, ale cos tam zarobić się da.
Ja na razie do szkół publicznych na poziomie gimnazjum czy LO nie
wracam. Spróbuję tylko prywatne, no i może jak sie uda coś na
studiach wyższych. Nie wiem czy chciałoby mi się robić tego
DYPLOMOWANEGO. To jakieś 10 lat zanim ten tytuł dostaniesz, no
chyba że masz układy z dyrektorem to dostaniesz znacznie szybciej.
Robienie tych tytułów to bzdurne pisanie jakichś papierków,
raportów, dokumentowanie wszystkiego co się robiło i wrzucanie tego
do teczki. Jak zwykle biurokracja.
Co do szkół prywatnych to przypuszczam, że trafiłyście na te ZŁE.
Mam znajomych co robią w prywatnych i bardzo sobie chwalą, tak więc
to wszystko zależy od szkoły do której się trafi. Można trafić do
publicznej szkoły takiej, że po miesiącu będziecie chcieli uciec, a
można trafić do fajnej, bo takie też są. I na odwrót. Można trafić
do złej lub dobrej szkoły prywatnej. To wszystko zależy. Ja w każdym
bądź razie będę próbował teraz tylko w prywatnych. Jest ich na tyle
dużo, że jak w jednej będzie źle, to można przenieść się do innej.

Tak przy okazji: czy pisałyście może o szkołach we Wrocławiu, bo ja
tam sie wybieram? Jakie mniej więcej są stawki netto za 60 min?

Pozdrawiam

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,21006,76459025,76459025,szkoly_jezykowe_.html